Odnaleziona sztanga Władysława Pytlasińskiego

29 Września 2014

Ojciec polskiej atletyki

To zaszczytne miano niezaprzeczalnie należy do Władysława Pytlasińskiego, syna rzeźnika, zapaśnika i mistrza świata. Urodził się 26 lipca 1863 roku w Warszawie. Nie był to najszczęśliwszy moment, gdyż od sześciu miesięcy trwało Powstanie Styczniowe. W wyniku represji władz rosyjskich na Sybir zesłano jego ojca. Jako "syn buntownika" miał zamkniętą drogę na studia, stąd edukację zakończył na zdobyciu tytułu mechanika. Aby utrzymać matkę i siostrę, zaraz po ukończeniu szkoły poszedł do pracy w fabryce Lilpopa.

Ulica Mazowiecka w kierunku północnym Ryc.1. Władysław Pytlasiński.

Każdego dnia, gdy szedł do fabryki, podziwiał potężne umięśnienie kamiennych herosów prężących się na frontonach eleganckich kamienic. Nie chodziło o kunszt artystyczny twórców owych rzeźb, ale o podziw dla muskulatury, gdyż w kręgu jego zainteresowań znalazła się atletyka i dużo czasu poświęcał na różnorodne ćwiczenia. W 1882 roku wyjechał do Szwajcarii, bo usłyszał, że tam atletyka rozwija się najlepiej. Wyjechał mając na uwadze nie tylko sport, ale również możliwość kontynuowania nauki w szkole technicznej ze specjalizacją elektrotechniki. Zapewne nie było łatwo pogodzić naukę z wieczornymi treningami w klubie zapaśniczym, ale się udało.

Zdobywając elektrotechniczną wiedzę, Pytlasiński zdołał na tyle opanować język francuski, że bez problemu uzyskał posadę głównego elektryka przy budowie wieży Eiffela w Paryżu.

Ulica Mazowiecka w kierunku południowym Ryc.2. Prezentacja przez Władysława Pytlasińskiego zapaśników na arenie Cyrku Warszawskiego w 1931 roku.

Jednak to zapasy stały się jego życiem. Szybko zaczął odnosić spektakularne sukcesy.

Kulminacyjnym okresem jego kariery był przełom XIX i XX wieku. W 1900 roku w Paryżu zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata. Sukces powtórzył na pierwszych oficjalnych mistrzostwach świata w zapasach w stylu klasycznym w 1904 roku w Wiedniu. Jego atutem nie była siła, bo jak na zapaśnika był wysoki i szczupły, ale niemal perfekcyjna technika, szybkość i refleks. Gdy dodamy do tego wielkie serce do walki, to otrzymamy człowieka, który na 800 walk przegrał jedynie 6 z nich! Do tego na arenie nie stosował nieczystych zagrań i nie wdawał się w bójki, dzięki czemu zyskał renomę dżentelmena.

W tamtym czasie Pytlasiński był oficjalnie obywatelem Cesarstwa Rosyjskiego, ale odznaczał się wielkim patriotyzmem i na afiszach promujących jego walki obok nazwiska kazał dopisywać "Polska".

W wieku 43 lat zakończył zapaśniczą karierę, która pozwoliła mu zgromadzić kolekcję około czterystu rozmaitych nagród, w tym wiele ze złota. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przekazał je Skarbowi Państwa, za co został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

Ulica Mazowiecka w kierunku północnym Ryc.3. Pokaz sportowy zapaśnika Władysława Pytlasińskiego w czasie święta 3 Maja w 1925 roku na Placu Zamkowym.

W 1920 roku Pytlasiński wraz z żoną wrócił do Warszawy. Dostał pracę w policji jako komisarz do spraw samoobrony oraz dwupokojowe mieszkanie w gmachu na ulicy Ciepłej 13 róg Grzybowskiej. W Warszawie uczył walki wręcz, organizował szkolenia sportowe, a w wolnym czasie sędziował walki na arenach cyrkowych. Obok wielu innych założył też szkołę sportową w Warszawie. Była bezpłatna i wyposażona z własnych środków, a Pytlasiński nigdy nie pobierał wynagrodzenia za treningi.

W ostatnich latach życia niestety podupadł na zdrowiu. Nie najlepiej też układały się sprawy materialne i doszło do tego, że jego żona zmuszona był sprzedać biżuterię, aby utrzymać dom.

Władysław Pytlasiński zmarł w 1933 roku na atak serca.

Sztanga Władysława Pytlasińskiego na Chłodnej

Choć mistrz od dawna nie żyje, to pozostała nam do dziś wspaniała po nim pamiątka. Otóż kilka lat po wojnie pan - a wtedy młody chłopak - Jerzy Łąpieś w zamian za rękawice bokserskie dostał od kolegi sztangę znalezioną w ruinach domu na Ciepłej 13, czyli tam, gdzie mieszkał Władysław Pytlasiński i należącą do naszego mistrza. Przez lata ten niezwykle ciekawy artefakt pełnił taką rolę, do jakiej został stworzony i liczni chłopcy z ulicy Chłodnej i okolic trenowali nim swą tężyznę fizyczną - w niektórych przypadkach z pozytywnym skutkiem. Następnie pan Jerzy przekazał sztangę swemu przyjacielowi Andrzejowi Więckowi, który później oddał ją kolejnemu koledze, Klaudiuszowi Pągowskiemu, dziś honorowemu prezesowi Polskiego Towarzystwa Genealogicznego, z przykazaniem, by trochę poćwiczył. W efekcie sztanga przeleżała w mieszkaniu zapomniana przez około czterdzieści lat i dopiero w ostatnich dniach panowie przypomnieli sobie o niej, dzięki czemu miała szansę ponownie ujrzeć światło dzienne. Można ją też było zobaczyć, a nawet trochę nią potrenować, na jarmarku "Kercelak" odbywającym się 27 września na ulicy Chłodnej.

Ulica Mazowiecka w kierunku południowym Ryc.4. Sztanga Władysława Pytlasińskiego na "Kercelaku" na Chłodnej.

Panowie sztangę przekazali do siedziby Polskiego Związku Zapaśniczego na Żelaznej, bo gdzież lepiej pasuje ta pamiątka po Władysławie Pytlasińskim, niż w instytucji, która powstała z przekształcenia założonego przez niego w 1922 roku Polskiego Towarzystwa Atletycznego?

Wspomniani wcześniej panowie to przyjaciele od wielu lat, którzy zamiast przesiedzieć bezproduktywnie lata na emeryturze, postanowili zgłębiać i ujawniać warszawskie historie, a skutkiem ich działań są m.in. liczne odnalezione przedmioty, które przekazano muzeom, wzbogacając ich ekspozycje. To oraz powyższa historia, którą mogłem się podzielić.

 

Wszystkich zainteresowanych historią Syreniego Grodu zapraszam na:

Spacery po Warszawie